wtorek, 28 sierpnia 2012

Gdzie to ja w tym roku nie byłam

Koniec wakacji, czyli czas podsumowań
W tym roku nie polecieliśmy do Polski
dlatego, że.......
Nie polecieliśmy też do Hiszpanii 
ponieważ.....
Irlandia Północna przeszła nam kolo nosa 
gdyż.....
A na pokazy lotnicze w Bray również się nie wybraliśmy
bo.......
Na koniec nie pojechaliśmy do Dublina na paradę żaglowców
bowiem....
No to teraz możemy zacząć planować następne wakacje.
hmmm ciekawe, gdzie w przyszłym roku nie pojedziemy :)))



piątek, 24 sierpnia 2012

Ulica marzycieli

    Czego mi brakuje w Irlandii? Jednego na pewno - swobodnego dostępu do księgarni. Tego, że można wejść, dotknąć, przewertować, przeczytać fragmenty, powąchać - chociaż to ostatnie i tak mi się zdarza w irlandzkiej księgarni:). Chodzę przeglądam, wchłaniam zapach, ale....ale nie czytam. Oj jeszcze dużo wody upłynie nim będę mogła czytać po angielsku a jak na razie ograniczam się do bajek. Wprawdzie mam tu bibliotekę 
w której jest cały regalik polskich książek, ale niestety, to co ciekawe już przeczytałam, zostało, to co na pierwszy rzut oka mnie nie pociąga. Może i owszem zostały jeszcze jakieś nieodkryte perełki, ale to już nie to samo, gdy samemu można szukać tytułu jaki interesuje a nie czytać, bo jest.
"Ulica marzycieli", to książka napisana przez Irlandczyka Roberta McLiam Wilsona. 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Trudny żywot rodzica

     
    Staram się nie ograniczać dzieci własnymi lękami, ale moja bujna wyobraźnia czasem rozkręca się  ekstremalnie na trzy pokolenia w przód. Pierwsza sytuacja jaka pamiętam, to gdy Igor zaczął piąć się w górę, oczywiście nie chodzi tu o karierę a jedynie o drabinki, wówczas to zaciskałam zęby i powstrzymywałam własne ręce, by go nie chwycić w matczyne kleszcze. Następnie  odwracałam głowę, gdy wspinał się na drzewa no a potem....potem znalazł się poza zasięgiem mojego czujnego wzroku.  W tym roku dostał wymarzonego BMX-a no a ja  próbuje sobie wmówić, że tylko zjeżdża po schodach, no bo przecież te wszystkie filmiki na YouTube ogląda tak tylko z nudy. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal a fakt jest taki, że do tej pory jest w jednym kawałku

środa, 15 sierpnia 2012

rocznicowo

To już 14 lat jak padło sakramentalne 'TAK"   
i sama nie wiem długo to czy krótko, 
więcej niż 1/3 mojego życia a jeszcze mniej niż połowa:)
Dalej są marzenia, plany i to zauroczenie,
"i żeby to zauroczenie
ująć w banalnie wielkie słowa,
żeby się sobą pozachwycać,
żeby się sobą... rozkoszować"



sobota, 11 sierpnia 2012

Inne nie znaczy gorsze

  

  Łapię się na tym, że coraz mniej rzeczy mnie tu zadziwia, wszystko staje się takie normalne, codzienne, a przecież na początku pobytu wszystko mnie zaskakiwało: ludzie z ich codziennym "Hello" i uśmiechem, pastwisko za oknem w centrum miasta, brak komunikacji miejskiej, dwa

czwartek, 2 sierpnia 2012

ach, spij kochanie...


- Pola, myj zęby i już czas spać.    
- Ale ja nie chcę spać.
- To myj zęby, a ja pójdę za ciebie spać.
- I będziesz spała w moim łóżku?
- Tak.
- A gdzie ja będę spała?
 - Ty nie będziesz spała.
- W ogóle?
- W ogóle.
- Juz nigdy?
- Nigdy.  
- Ale ja chcę spać.
- To myj zęby i do łóżka.


                                         

poniedziałek, 30 lipca 2012

irish food, czyli jak ugotowac ziemniaki i się nie wk.........ć

    

  Ot taka prosta rzecz, gotowanie ziemniaków, co za trudność obrać, zalać woda, posolić, ugotować i zjeść ze smakiem. A jednak, na początku mojego pobytu to urosło do rangi problemu,
no tak:
obrać -zgadza się
zalać wodą- tez
posolić- jakżeby inaczej

czwartek, 26 lipca 2012

klimatycznie

  
 O pogodzie w Irlandii już pisałam, ale wychodzi na to, że tu gdzie mieszkam pogoda jest tak na prawdę ekstremalna. Miasteczko leży pomiędzy dwoma jeziorami, które sciągają chmury deszczowe w myśl zasady: woda przyciąga wodę, a gdy już złapią taką chmurkę, to nie puszczą, aż ta nie odda całej wody. Efekt taki, ze 

sobota, 21 lipca 2012

"Róża"

   "Róża", to film, który mnie przeraził, przerósł i przekonał, że nigdy nie było mi tak źle jakby mogło być, gdybym urodziła się w innym czasie i w innym miejscu. Jak, to jest, gdy Polacy nie uważają cię za Polaka a Niemcy za Niemca, ot Mazur po prostu. Głód, gwałt, przemoc, szaber a także  wszystko, to co może zrobić człowiek w swojej nieludzkiej naturze. Właściwie, to jak najbardziej ludzkiej choć nie ma tu mowy o człowieczeństwie, bo przecież żadne zwierze nie jest aż tak okrutne. "Ludzie ludziom zgotowali ten los" można by rzec za Nałkowską. Na szczęście, jak to w takich filmach bywa, jest i iskierka dobra. Film warty oglądnięcia.

poniedziałek, 16 lipca 2012

w oczekiwaniu na jesień


dublińskie ludzkie rzeźby


  Dzieciaki robią na podwórku slalom pomiędzy kroplami deszczu, obiad bulgoce na kuchence, w tle sączy się radiowa jedynka. Sączy się, to właściwie określenie dla tej radiostacji. Słucham tyko jedynki i trojki, bo te stacje właśnie się sączą, nie burza ciszy, nie są ekspansywne, nie są zaborcze, one są tylko tłem. No i muzyka nadawana w nich jest bliska moim upodobaniom. 


Właściwie, to chciałam napisać, ze coraz bliżej nam do jesieni. Wiem, trudno w to uwierzyć oglądając wiadomości z Polski, ale tak samo trudno jest uwierzyć w trąby, których przecież wcześniej nie było.  Jakbym oglądała jakieś wiadomości ze Stanów Zjednoczonych. Niesamowity żywioł,  zresztą tak jak i burza. 
A tutaj...tutaj nie ma burz, tutaj nie spotykają się masy powietrza zimna z ciepłą, tutaj jest ciągle niż, tutaj już jesień